Lotniczy marsz...
Wnukowo.
Włożył na siebie odświętny oficerski płaszcz z nowiutkimi
naramiennikami majora, a kiedy samolot zatrzymał
się, przez otwarte drzwi zszedł po trapie.
Jeszcze z okien samolotu dostrzegł trybunę honorową,
zapełnioną ludźmi i otoczoną górami kwiatów. Do niej
od trapu prowadził jaskrawoczerwony dywan.
— Trzeba było iść, i iść samemu — wspominał po
latach. — Nigdy, nawet tam, wewnątrz statku kosmicznego
nie byłem tak zdenerwowany jak teraz. Dywan
był długi, bardzo długi. Kiedy szedłem, zdołałem się
jakoś wziąć w garść. I nagle — tego nikt nie zauważył
— rozwiązało mi się sznurowadło od buta. Za
chwilę nastąpię na nie i na oczach tysięcy ludzi wyłożę
się jak długi...
Przy dźwiękach orkiestry, grającej stary lotniczy
marsz, robię jeszcze pięć, dziesięć, piętnaście kroków,
poznaję twarze członków Prezydium KC, widzę ojca,
matkę, żonę, bliskich...
Tak zaczynała się kosmiczna odyseja człowieka.
Pierwszym był Jurij Gagarin. Moskwa szalała z radości,
ludzie wiwatowali. Z Wnukowa na Plac Czerwony
przejechał w otwartym samochodzie, wśród żywego,
pulsującego szpaleru tłumów.
W siedem lat później na tym samym Placu Czerwonym
ludzie płakali. Pogrzeb Jurija Gagarina zgromadził
tysiące mieszkańców stolicy. Mówcom, żegnającym
Jurija, łamał się głos. Mówili, że był człowiekiem
odważnym. Zademonstrował tę odwagę, lecąc
jako pierwszy w nie znaną dotychczas żadnemu człowiekowi
kosmiczną podróż. Demonstrował tę odwagę
i później, w czasie codziennych zajęć, w czasie obo-
wiązujących go lotów treningowych. Ktoś przypomniał,
jak to kiedyś, ze względu na złe warunki atmosferyczne,
wstrzymano na kilka dni planowane loty. Gagarin
protestował. Przychodził do dowódcy niemal codziennie,
prosił: „Generale, przecież ja dam sobie radę, nie
bójcie się o mnie". Nie bał się i chciał, aby ludzie nie
bali się o niego. Wierzył w swoje możliwości, miał do
siebie zaufanie.
Ludzie mówili z odcieniem żalu: „Dlaczego on latał?
Dlaczego ryzykował? Jurij nie powinien już być więcej
pilotem, on powinien być wśród nas, jako symbol".
Komunikat ogłoszony po śmierci informował, że lo*
treningowy przebiegał zgodnie z planem, obaj piloci
wykonali wszystkie zadania, wracali na lotnisko. W
tym momencie przerwała się łączność. Ogłoszono
alarm. Po jakimś czasie, za pomocą helikopterów
odnaleziono w lesie szczątki samolotu. Zaryty był w
ziemię pod kątem 70 stopni.
To wszystko jest już dziś historią, której etapy rodziły
się w Moskwie. Eksperymenty kosmiczne związane
są z wieloma adresami pozamoskiewskimi. Kosmodrom
znajduje się w Kazachstanie, niedaleko Karagandy.
Podstawową część urządzeń dla konstrukcji
„Łunochoda-1" zaprojektowano i wykonano w Kijowie.
Stolicą kosmonautyki jest jednak Moskwa. Tu pracował
od początku i nadal pracuje sztab ludzi, przygotowujących
strategię opanowywania kosmosu, tu powstają
plany kolejnych eksperymentów, tu toczą się
dyskusje nad ich wynikami. Niedaleko od Moskwy
zbudowano „Gwiezdne Miasteczko" — „Zwiezdnoj Gorodok",
w którym mieszkają, trenują i odpoczywają
kosmonauci.
W północnej części miasta, w pobliżu Wystawy
Osiągnięć Gospodarki Narodowej, wzniesiono pomnik
kosmonautów — prosty i surowy w kształcie architek-
tonicznym. Przypomina tor, na którym startuje pojazd
kosmiczny z Ziemi, i zakończony jest rakietą. Odsłonięcie
obeliska odbyło się w 1964 r. Jego twórcami są
architekci Michał Marszcz i Aleksander Kołczyn oraz
rzeźbiarz Andrzej Pajdysz-Krandijewskij. Górna część
obeliska trzyma się na stalowym karkasie i jest wyłożona
polerowanym tytanem. Po obu stronach granitowej
podstawy pomnika umieszczono wielofigurowe
kompozycje plastyczne. Poświęcono je tym, którzy
umożliwili człowiekowi odbycie pierwszego lotu kosmicznego
i którzy obecnie kontynuują poznawanie tajemnic
wszechświata.