Przeksztalcenia
Tę właśnie Twerską przekształcono w latach trzy-
dziestych w szeroką i prostą trzykilometrową ulicami
Gorkiego. Poszerzono ją z 16—18 do 40, a miejscami
do 60 metrów. Był to wyczyn nie lada, choćby z tego
względu, że kilka zabytkowych domów, których nie
można było zburzyć, przeniesiono na rolkach (podob-
nie jak kilkanaście lat temu kościół, przy ulicy Swier-
czewskiego w Warszawie). Wzdłuż ulicy Gorkiego4
wzniesiono nowe wielopiętrowe domy.
Realizację planu rekonstrukcji Moskwy przerwała
wojna. Podczas działań wojennych miasto nie ucierpią-
ło silnie od bombardowań, mimo iż front sięgał przed-
mieść. Znakomity system obrony przeciwlotniczej skutecznie
obronił miasto przed atakami samolotów z czar-
nym krzyżem.
I wreszcie okres powojenny, w którym Moskwa jak*
miasto zyskała więcej niż w ciągu całej swej ośmiowie-
kowej historii, ale który pod tym względem nie był'
bynajmniej jednolity.
Pierwsze lata powojenne znamionuje odejście od
który wywołuje do dzisiaj wiele
sporów wśród architektów, a także mieszkańców Moskwy.
W połowie lat pięćdziesiątych rozpoczyna się przyśpieszone
budownictwo mieszkaniowe. Trzeba zaspokoić
ciągle wzrastające potrzeby ludności, nadrobić opóźnienia
spowodowane przez wojnę.
Stąd zdecydowany wniosek: trzeba budować dużo,
tanio, w największym stopniu funkcjonalnie i wygodnie.
Pierwsze owoce tej decyzji podjętej w połowie lat
pięćdziesiątych można było dojrzeć już w kilka lat później.
Niczym grzyby po deszczu zaczęły wyrastać nowe
osiedla mieszkaniowe, które dzisiaj jak gdyby pierścieniem
otaczają Moskwę. Niejedno z nich swymi rozmiarami
może się równać z solidnym miastem europejskim.
Pierwszym osiedlem, które stało się niejako symbolem
nowej polityki mieszkaniowej nie tylko w Moskwie,
ale i w całym Związku Radzieckim — były Czeremuszki
(stąd tytuł tego rozdziału). Jego budowa rozpoczęła
się w pierwszych latach powojennych. Po 1954
roku, kiedy architektura radziecka zaczęła się wyzwalać
od „upiększalnictwa", zabudowa Czeremuszek nabrała
nowych cech. Można tu obejrzeć pierwszy doświadczalny
„poligon" moskiewskiego budownictwa,
gdzie sprawdzano różne konstrukcje typowych domów
mieszkalnych, budynków usługowych i handlowych,
typy oszczędnych mieszkań, nowe sposoby zabudowy,
rozmieszczenia zieleni podmiejskiej. Tę część osiedla
budowano w latach 1956—58. Później powstała inna
część, gdzie podstawowym typem domu mieszkalnego
były bloki dziewięcio-, dwunasto-, czternastopiętrowe
i wyższe, najbardziej ekonomiczne w warunkach moskiewskich.
Tu również wzniesiono pierwszy w Moskwie
siedemnastopiętrowy dom o konstrukcji szkieletów
-płytowej. W innej znów części osiedla zdają egzjut,
nowe typy domów i nowe metody rozmieszczania ty
domków mieszkalnych i usługowych. Mieszkańcy tych
domów, nie wychodząc na ulicę, mogą pójść do kawiarni,
sklepu, klubu, oddać bieliznę do pralni, odziej
i obuwie do naprawy. Znaczną część terenu zajmuje
tutaj zieleń. Mieszkańcy mają własny stadion, pocztę
i centrum handlowe. Takie są dzisiejsze Czeremuszki.
Zwiększenie zakresu budownictwa mieszkaniowego
stało się możliwe dzięki zrewolucjonizowaniu metod
budowy. Budowniczowie Moskwy przeszli od metod
tradycyjnych do masowych, uprzemysłowionych metod
wielkopłytowych, realizowanych według projektów
typowych. Został stworzony wielki przemysł materiałów
budowlanych — słynne „fabryki domów". Plac budowy
staje się niejako wydziałem montażowym —
częścią taśmy produkcyjnej.
Dzisiaj nie jest to już żadna rewelacja, ale na początku
lat sześćdziesiątych owa „taśma" robiła duże
wrażenie. W tym czasie rozpoczynałem w Moskwie
pracę korespondenta. Upatrzyłem sobie fragment jednego
z osiedli moskiewskich, na który co jakiś czas
przyjeżdżałem, by śledzić postępy budowy. Niwelowa-^
nie terenu trwało kilka dni (i nocy). Najpierw do akcji,
wkroczyły... czołgi. Były to wysłużone maszyny wycofane
ze służby wojskowej, ale przydatne, jak się okazało,
do burzenia małych domków, rozsianych na terenie
przyszłego osiedla. Najdłużej trwały wykopy pod
fundamenty i budowa fundamentów. Potem rozpoczął
się właśnie montaż metodą taśmową. Kiedy przyjechałem
po upływie kilku tygodni, zastałem taki widok:
w pierwszym bloku montowano ściany parteru; w drugim
— montowano drugie piętro, w trzecim — układano
dach, w czwartym toczyły się roboty po montażowe;
w piątym wykończeniowe; szósty — odbierała komisja
państwowa; w siódmym pojawiły się pierwsze firanki;
W ósmym — okna były na oścież otwarte i dochodził
stamtąd gwar dziecięcych głosów...
Od chwili, gdy na tym terenie ujrzałem „pokojowe"
czołgi, do ostatniej mojej wizyty minęło trzy i pół
miesiąca.
W sensie urbanistycznym budownictwo owych pierwszych
osiedli miało tę ujemną cechę, że prowadziło do
zbyt monotonnej zabudowy. W pierwszych latach ofensywy
budowlanej wznoszono bowiem prawie wyłącznie
domy czteropiętrowe. Pewien młody architekt, w którego
towarzystwie zwiedzałem jedno z takich osiedli,
powiedział z pasją: „Aż się prosi, żeby co czwarty
z tych kiszkowatych, przysadzistych bloków postawić
na sztorc!"